piątek, 28 września 2012

0. Prolog i bohaterowie.

Witam, z tej strony Pauline (@DaBieberauhl) 
No więc witajcie na nowym opowiadaniu, które jest tak jakby drugą częścią poprzedniego.
Nie zmieniam jednak adresu bloga, zostanie cały czas more-than-just-a-fan bo tak będzie po prostu
łatwiej :) to opo. będzie opowiadało o dalszych losach Justina. Co zrobi ze swoim życiem itp.
Mam świetny pomysł na te opowiadanie więc liczę, że wam się spodoba :)
Ok, zacznijmy od bohaterów.



Justin Bieber - 19 lat.
Skończył z karierą piosenkarza. Ma teraz znacznie inne plany.
Mianowicie - zemstę.
Zupełnie inny, nie ten sam co kiedyś. Lepiej nie wchodzić mu w drogę.


Kelsey Stone - 16 lat.
Trafiła do domu dziecka razem z siostrą Kayą, gdy ona miała 10 lat, a Kaya 11.
Z pozoru wygląda na grzeczną dziewczynkę ale prawda jest zupełnie inna.
Kiedyś była anty-fanką Justina.

Kaya Stone - 17 lat.
Siostra Kelsey, razem są w domu dziecka od 6 lat.
W przeciwieństwie do siostry ona wygląda na ostrą, 
ale jest łagodną i cichą dziewczyną. I jest Belieberką,
bo mówi że tylko Justinowi jeszcze życie i ma powód do życia.

Selena Gomez - 20 lat.
Będzie pojawiała się epizodycznie. Dalej zajmuje się karierą muzyczną.
Po tym co usłyszała o Justinie chce go jak najszybciej znaleźć 
i porozmawiać z nim o wszystkim. Ma nadzieję, że znowu z nim
będzie ale tym razem naprawdę. Nie dla mediów.

Miley Cyrus - 19 lat.
Zna się z Justinem od małego. Gdy nagle spotkają się wielu latach
ich przyjaźń się wznawia. Zawsze marzyła o duecie z nim.


***

Prolog. 


Wyciągnął z szafy kominiarkę i ciemne okulary. Nie chciał by ktoś go rozpoznał na ulicy. Od kilku tygodni planuje zemstę na tych, co odebrali mu wszystko co miał. Jedyne co mu zostało, to rodzeństwo. Ale nawet nie ma dla nich czasu. Cały czas wynajmuje opiekunkę. W zemście nie da sobie rady sam. Dlatego postanowił, że znajdzie sobie jakiegoś silnego, odważnego, a nawet karanego pomocnika. Może to głupie, ale chciał takiego zaadoptować. Więc udał się do pobliskiego domu dziecka. Podał wszystkie papiery i jakie wymagania.
-Wiek? -spytała kobieta w domu dziecka.
-Najlepiej coś około 17.
-Najstarsi mają tu 16.
-Może być.
-Proszę podać adres, jutro do pana podjedziemy z nowym członkiem rodziny. -uśmiechnęła się.
-Dzięki. -zarzucił szybko i wyszedł z budynku.

Na następny dzień rano usłyszał dzwonek do drzwi. Niechętnie podniósł się i podszedł do nich. Zobaczył kobietę z którą wczoraj rozmawiał w domu dziecka. Otworzył.
-Witam. Zaraz ją przyprowadzę, siedzi w samochodzie.
-Ją? jak to ''ją''? Miał być chłopak.
-Wiem.. Ale niestety żaden z nich nie miał takich kwalifikacji o jakie pan prosił.
-Czyli ta dziewczyna ma to wszystko czego ja oczekuję? 
-Tak.
-Dziwne. Jeśli na pewno ma to wszystko, to dobra. Przyprowadź ją.
Kobieta wyszła i wróciła po 5 minutach ze śliczną, szczupłą dziewczyną.
-To jest Kelsey Stone. Ma 16 lat i w 100% ma to czego pan szuka, chociaż z pozoru nie wygląda. Wylądowała w domu dziecka z powodu wypadku rodziców, była spisana na policji kilkakrotnie ale dzięki Bogu udało jej się uniknąć poprawczaka. Może być?
-Tak, jest dobrze. 
-A powie mi pan coś?
-Słucham.
-Pan jest taki tajemniczy. O co w tym chodzi? Po co panu te okulary i chusta na buzi, no! Wie pan, chciałabym wiedzieć kim pan jest. 
-To niepotrzebne. Dziękuję, do widzenia. -zatrzasnął za nią drzwi. -Może opowiesz mi coś o sobie? -zwrócił się do dziewczyny.
-Pani Smith wszystko powiedziała. -odpowiedziała.
-Może czegoś nie dodała?
-Nie sądzę. Tyle panu wystarczy.
-Nie mów do mnie pan, tylko na ty. Justin jestem. Justin Bieber. -powiedział zdejmując chustę i okulary.
-Jezu.... -doznała szoku. -Nie wiedziałam że to Justin Bieber mnie adoptuje.
-Zapłacę Ci ile chcesz tylko zachowuj się normalnie przy mnie, ok?
-Nie trzeba, nie jestem pan- znaczy Twoją fanką.
-o... to może nawet lepiej. Ale i tak będę Ci płacić bo ta robota nie jest łatwa.
-Mianowicie?
-Chcę się zemścić na tych, którzy odebrali mi bliskich.
-Ok.. to kiedy zaczynamy?
-Masz zapał. Podoba mi się. Zaczniemy jak najszybciej. Jak na razie się rozgość. Po schodach na górę, pierwsze drzwi po lewej. Tam jest Twój pokój. Rozpakuj się itp.
-No dobra.
Powiedziała i wziąwszy walizkę z rzeczami udała się do góry do swojego nowego pokoju.


***

yayyy ! są bohaterowie i jest prolog nowego opowiadanie ;D
Prolog jak zawsze nudny, ale obiecuję że będzie się działo bo mam już na wszystko swoją wizję *.*
kto chce być informowany to podawać tt w komentarzach!
xox, Pauline.





niedziela, 23 września 2012

13. Jesteś kimś więcej niż tylko fanką.

2 tygodnie później.

Tydzień temu Jasmine wyszła ze szpitala i od tamtego momentu trwają przygotowania do ślubu. Zaplanowany idealnie, na Hawajach na plaży. To będzie zamknięta impreza tylko dla rodziny. Nie potrzeba im więcej gości. To ich dzień, chcą się nacieszyć sobą. Wszystko zaczyna się o godzinie 12. 

-Ten garnitur będzie idealny. -powiedziała matka patrząc na swojego syna przeglądającego się w lustrze.
-Dzięki mamo.
-Nie ma sprawy kochanie. Wasz ślub będzie idealny. Ale powiedz mi, czy ty jesteś tego pewny? Jesteś jeszcze młody, niepewny. 
-Jestem pewny mamo. Kocham ją i to z nią chcę spędzić resztę mojego życia. Tak zdecydowało moje serce, a ja żadnych oporów nie stawiam. To jest właśnie ta.
Kobieta uśmiechnęła się i przytuliła od syna.
-Skoro ty nie stawiasz oporów, to ja też. Będę miała cudowną synową.
Justin odpowiedział uśmiechem i poszedł sprawdzić czy wszystko na plaży gotowe. Okrągłe stoły z białymi obrusami, setki balonów, wszystko co potrzebne do idealnego ślubu.

~

-Wszystko gotowe? -odezwał się pierwszy tajemniczy głos.
-Tak. Ten ich pierdolony ślub zaczyna się za pół godziny.
-To dobrze. Za 15 minut wyjeżdżamy. Pakuj wszystko do wozu.
-Zrozumiano.

~

Westchnęła patrząc na swoje odbicie z lustrze. Zastanawiała się, jak to wszystko będzie wyglądać. Cieszyła się, bo kocha Justina, ale z jednej strony coś ją niepokoiło. Jakieś złe przeczucie.
-Już czas. -powiedział do niej jej ojciec. -Chodź.
Złapała go pod ramię i zaczęła iść wolnym krokiem. Wyszli z pomieszczenia i zobaczyła to wszystko. I Justina. Wyglądał cudownie. Sam nie mógł oderwać wzroku od Jasmine. W tej sukni i z welonem opadającym na jej twarz. Ojciec odprowadził ją do końca po czym zwrócił się w stronę Justina ''Opiekuj się nią'' i poszedł. Stanęli na przeciwko siebie.

~

-Kto jest przeciwny temu związku? -zapytał nagle ksiądz.
-Ja! -powiedział tajemniczy głos gdzieś na sali.
Wszyscy zaczęli rozglądać się dookoła. Z krzaków wyszedł zakapturzony chłopak. Nie widać twarzy, ani niczego innego. Zaczął kierować się w stronę pary. Rozejrzał się dookoła.
-Teraz!! -krzyknął.
Zza krzaków wyjechały 2 czarne auta. W nich po 2 osoby, kierowca i pasażer. Pasażery z każdego auta wychylili głowę zza okien i zaczęli strzelać do kogo się da z karabinów. Ludzie zaczęli panikować. Chowali się pod stołami i za drzewami. Justin wziął Jasmine za rękę i zaczął z nią uciekać. Uciekli do łazienki.
-Wiedziałam.... wiedziałam że coś się nie uda. Że ślub nie wyjdzie. -zaczęła Jasmine z łzami w oczach.
-Ale o czym ty mówisz? -podszedł do niej Justin,
-O wszystkim. To by było zbyt piękne jakby miało się wszystko udać. Wiedziałam że coś nie wyjdzie, nie będzie ślubu i prędzej czy później się rozstaniemy.
-Co?! Dlaczego tak myślisz??
-No bo... ty jesteś... no Tobą. a ja? Ja jestem zwykłą taką samą jak miliony inny fanek.
-Żartujesz sobie? Jasmine... ty... Jesteś kimś więcej, niż tylko fanką. Zrozum. Kocham Cię. To ty skradłaś moje serce. Ślub nie potrzebny, ważne że jesteśmy razem, tak?
-No tak... Ale nie wiadomo czy to przeżyjemy, sam widzisz co się dzieje... Justin.. Ja już nie daję rady... Pozwól mi umrzeć.
-Zwariowałaś?! Nigdy. Nigdy nie pozwolę Ci umrzeć. Jak ty odejdziesz, to ja razem z Tobą. I koniec.
-Ale Justin.. -nie zdążyła nic powiedzieć bo nagle upadła.
Za nią stał zamaskowany człowiek z karabinem w ręku. Uciekł. Jasmine została postrzelona w plecy.
Justin podbiegł do niej. Łzy zaczęły mu same płynąć. Zaczął się modlić żeby dziewczyna przeżyła.
Na miejscu zbrodni pojawiła się karetka. Justin był jedyną osobą, która nie została postrzelona. I to go zastanawiało. Ten człowiek miał do niego łatwy dostęp żeby do zastrzelić, ale po postrzeleniu Jasmine uciekł... Lekarze robili co w swojej mocy. Ze wszystkich postrzelonych przeżył tylko dziadek Justina.. Nikt inny... Pattie, Jeremy, Tom i Jasmine.... Jazzy i Jaxona nie było na ślubie. Byli u opiekunki więc Justinowi zostali tylko oni.
-To koniec... -powiedział sobie Justin jadąc autem do domu. Cały w łzach.
Nie wie co ma ze sobą zrobić. Postanowił odmienić swoje życie. Czy na lepsze? Nie wiadomo... Nikt tego nie wie...






***

Tym o to rozdziałem kończę opowiadanie pt. ''More Than Just a Fan''
Planuję też zacząć nowe opowiadanie opowiadające dalsze losy Justina, 
o tym jak zmienił swoje życie, po prostu to co będzie się u niego działo.
Czytalibyście?!
I wypadałoby zmienić adres bloga, skoro mam zacząć pisać nowe opowiadanie.
Jakieś pomysły? :p
Do napisania! <3

xox, Pauline.

niedziela, 16 września 2012

12. Jasmine Marie Villegas, czy wyjdziesz za mnie?

Przebudził się i zobaczył śpiącą dziewczynę wtuloną w jego klatę. Było mu szkodą ją budzić, wyglądała tak słodko. Uśmiechnął się sam do siebie i zerknął na zegarek. 10:25. Wczorajszy piknik przeszedł do historii. To była jak do tej pory najlepsza ich ''zabawa''.

W końcu dziewczyna wstała, ale Justina obok niej nie było. Podniosła się z łóżka i poczuła przyjemny zapach dochodzący z kuchni.
-Dzień dobry kochanie. -usłyszała wchodząc do środka.  -Robię nam jajecznicę na śniadanie.
-Kochany jesteś. -podeszła do niego i pocałowała go w policzek.
Zjedli w milczeniu.

Wsiedli w samochód i ruszyli do Pattie. Mieli spotkać się na kolacji. Cała rodzina. No, prawie. Będą tam Justin, Jasmine, Pattie, Jeremy, Tom (tata Jasmine) Jazzy i Jaxon. Cała siódemka zasiadła przy dużym stole.
-Czy mogę coś powiedzieć? -zaczął Justin.
-Oczywiście. -odparli wszyscy. Justin wstał.
-No więc... Dziękuje wam za to, że tu jesteście. Ta kolacja zaczęła się idealnie. Mam też nadzieję, że skończy się ona po mojej myśli. -mówił. Nagle przeniósł swój wzrok na Jasmine. -Jasmine, chcę żeby oni wszyscy o tym wiedzieli jak ważna dla mnie jesteś. I jak bardzo Cię kocham. Chcę spędzić z Tobą resztę mojego życia, więc.. -powoli odszedł od stołu, stanął przed Jasmine po czym uklęknął na jedno kolano. Z kieszeni wyciągnął i małe pudełeczko i otworzył je. To był śliczny pierścionek z diamentem. -Jasmine Marie Villegas, czy wyjdziesz za mnie?
Nie wiedziała co się dzieje. Nie mogła w to uwierzyć.
-Oczywiście, że tak. -powiedziała uśmiechając się. Po czym wstali oboje i mocno się do siebie przytulili. Po policzku Jasmine zaczęły płynąć łzy. Nie chciała się odkleić od chłopaka. Jest taka szczęśliwa. Justin też zaczął płakać ze szczęścia oczywiście, Pattie też i nawet Tom.

-To co? Ślub na Hawajach? -spytał w aucie w drodze do domu.
-Żartujesz? -odpowiedziała uśmiechając się.
-Nie, mówię serio.
-A może być na Hawajach.
-Na plaży. Wyobrażam to sobie. Stoję sobie, czekam na Ciebie, a ty idziesz w długiej białej sukni z Twoim tatom, który po chwili Cię żegna i idziesz dalej w moją stronę. Przysięga małżeńska, obrączki itp. I jeszcze zanim pozwolą nam się pocałować, powiemy sobie to magiczne....

Chciał powiedzieć ''tak'' ale niestety nie zdążył. Był tak zamarzaony na temat ślubu, że nie zauważył dużego spadu, z którego zjechali i ich auto wylądowało w rzece.
Ocknął się i zdał sobie sprawę z tego, że ich auto jest w wodzie. Zauważył nieprzytomną Jasmine i zaczął ją budzić. Na marne. Dziewczyna nie dawała znaków życia. Udało mu się magicznym trafem otworzyć drzwi od auta. Wziął ją na ręce i wypłynął z nią. Dopłynął do brzegu i położył Jasmine na ziemi. Zaczął robić jej reanimację i błagać Boga ze łzami w oczach żeby się obudziła. Wszystko na nic. Zadzwonił po karetę. Pojawili się po 15 minutach. Zabrali Jasmine do szpitala. Justin oczywiście jechał razem z nimi nie puszczając jej ręki. Modlił się w myślach cały czas płacząc.
-Boże, dopiero się jej oświadczyłem i zdarzył się taki wypadek?! -wyklinał sobie w myślach.

Obudził się. Zasnął w szpitalu siedząc przy łóżku, na którym leży Jasmine. Spojrzał na nią i złapał za rękę. Poczuł, jak jej ręka się poruszyła. Jej powieki zaczęły się ruszać po czym otworzyła oczy.
-Jasmine!! -krzyknął uradowany i przytulił się do leżącej dziewczyny. -Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się obudziłaś!
-Co się stało?
-Mieliśmy wypadek... Auto wpadło do rzeki.
Chwilę milczeli po czym Jasmine zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Wydaje się jej dziwnie znajome. Po chwili spojrzała na Justina.
-Justin...
-Tak?
-Tu się poznaliśmy.
I wszystkie wspomnienia wróciły. To jak omal Jasmine nie zabiłaby Justina.. Teraz sytuacje się odwróciły. Justin przeklinał to, że przez to jak jechał omal nie stracił swojego całego świata. Uśmiechnął się lekko i pocałował ją w policzek.
-Co teraz będzie? -spytał patrząc na nią.
-Wyjdę stąd i weźmiemy ślub.
-Na pewno?
-Tak. -odpowiedziała uśmiechając się. Podniosła się do pozycji siedzącej. -Chodź. -powiedziała rozszerzając ręce.
Justin podszedł do niej i mocno się wtulił. Nie chciał w ogóle jej puszczać.


***

Przepraszam że taki krótki i przepraszam że tak długo czekaliście. 
Ale wiecie... szkoła ;/
Postaram się dodawać szybciej ale to już 3 gimnazjum. testy i w ogóle.
Mam nadzieję że chociaż trochę was zaskoczyło.
I powiem wam, że to opowiadanie zbliża się końca. Nie mam na nie weny.
Ale spokojnie, będę pisać inne. Raczej na tym blogu, ale bym musiała
zmienić nazwę bloga. Czy nie zmieniać? Nie wiem, pomyślę :p

xox, Pauline.

jakieś pytania? twitter - @DaBieberauhl


piątek, 31 sierpnia 2012

11. Dotykali się i to sprawiało, że oboje chcą więcej.

Macie czasami tak, że kochacie kogoś tak mocno, że jesteście w stanie wybaczyć mu dosłownie wszystko? Na przykład jeśli wasz ukochany został ojcem dziecka innej kobiety? Tak ona miała. Nie chciała za bardzo okazywać emocji, tego jak to się w niej gotuje, nie chciała awantur. Przez jakieś głupie awantury często traci się ludzi, których się kocha. A ona tego nie chciała. Obiecał jej, że bez względu na wszystko zostaną razem. Za bardzo go kocha. Bardziej niż swoje własne życie. Więc mogłaby je bez problemu dla niego oddać.

Czas leci nie ubłagalnie. Wakacje na Hawajach, Believe Tour, przerwa. Przerwa trwa 2 miesiące, a potem kończą trasę. Jednocześnie zbliżają się 18 urodziny Jasmine. Jest strasznie podekscytowana uzyskaniem pełnoletności. Ale mimo to, obiecała sobie że woda sodowa nie uderzy jej do głowy.

-Jak tam kochanie? -spytał pojawiając się w progu jej drzwi.
-Wszystko dobrze. Zastanawiam się w jakim klubie urządzić urodziny. -odparła.
-Olej to. -podszedł do niej siadając na łóżku obok niej. -Ja mam lepsze plany na Twoje urodziny.
-To znaczy? -przeniosła swój wzrok na niego.
-Zobaczysz. -poruszył brwiami w górę i dół po czym wstał i wyszedł z pokoju.

Zapukała do drzwi, gdy się otworzyły zobaczyła w nich ojca, który na jej widok od razu się uśmiechnął. Przytuliła się do niego.
-Tęskniłem córciu. Oglądałam w internecie każdy koncert!
-Dzięki tato. -odparła Jasmine.
-Jak tam przygotowania do urodzin?
-Coś tam zaczęłam planować, ale Justin powiedział żebym nic nie planowała, bo on już coś wymyślił.
-Co takiego?
-Nie mam pojęcia. To ma być niespodzianka.
-W takim razie życzę udanej zabawy.
-Dzięki tato. -przytuliła się do ojca i to tyle z jej odwiedzin.
Odwiedziła parę sklepów, żeby wybrać najlepszą kreację na urodziny. Zdecydowała się na krótką granatową sukienkę bez ramiączek. Włosy jedynie wyprostowała, a co do makijażu do zrobiła sobie kreski eye-linerem i użyła tuszu. Do tego błyszczyk. Zapukała do Justina. Omal nie przewróciła się z wrażenia. Chłopak miał na sobie czarne rurki, fioletową koszulę, a włosy były rozczochrane, taki artystyczny nieład. Wyglądał w tym bardzo seksownie.
-Gotowa? -zapytał uśmiechając się.
-Jasne. -odparła.
Otworzył jej drzwi do samochodu i ruszyli w drogę. Zawiązał jej chustkę na oczach żeby nic nie widziała. Wysiedli z samochodu.
-Ciche miejsce. -powiedziała od razu po wyjściu.
-Bo jesteśmy tu sami.
-Sami? Myślałam że planujesz dla mnie jakąś imprezkę.
-Nie. To jest lepsze. Zdejmij chustkę.
Jak powiedział, tak zrobiła. Zdjęła chustkę i co zobaczyła? Koc, na kocu był koszyk z jedzeniem. W okół było peeełno świeczek. Dróżka również była zrobiona ze świeczek. W pewnej odległości od nich ze świeczek ułożony był napis ''Justin & Jasmine 4ever''. I była tam jakaś tablica, na której można wyświetlać filmy.
-Jest cudownie. -powiedziała.
-Wiedziałem że Ci się spodoba.
-Naprawdę. Cudownie. -wciąż nie mogła wyjść z wrażenia.
Usiedli na kocu. Justin włączył filmik na którym były ich zdjęcia i filmiki. Zdjęcia i filmiki były z Hawajów, Believe Tour i takie robione jak im się nudziło. Dziewczyna się wzruszyła. Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Czemu płaczesz kochanie? -spytał nagle Justin.
-Bo jestem taka szczęśliwa... Tak bardzo Cię kocham..
-To jeszcze nie wszystko. Otwórz prezent, który trzeba będzie zaraz wykorzystać.
-To znaczy?
-Zobacz sama. -podał jej duże fioletowe pudełko.

+18 ostrzegam, bo będzie ostro! (i tak wiem że będziecie czytać zboki)

Dziewczyna otworzyła pudełko i zobaczyła w nich różne zabawki. Kajdanki, baty itp. Pełno tego było. I przypomniała sobie co powiedział chłopak ''otwórz prezent, który trzeba będzie ZARAZ wykorzystać.'' Mimowolnie zaczęła się śmiać.
-Co jest? -spytał Justin.
-Mamy to teraz wykorzystać?
-Tak. A co? -poruszył brwiami.
-Nic. -oblizała usta.
-To dobrze.
Justin usiadł bliżej niej i wpił się w jej usta. Dziewczyna oczywiście odwzajemniła. Pocałunki z namiętnych przerodziły się w dzikie. Dotykali się i to sprawiało, że oboje chcą więcej. Zaczęli pozbywać się swoich części garderoby. Po chwili oboje zostali w bieliznach. Justinowi jak widać przeszkadzała bielizna Jasmine więc natychmiast się jej pozbył. Jasmine natomiast zdjęła jego fioletowe bokserki z napisem ''jestem bogiem seksu''. Justin postanowił działaś jako pierwszy. Wziął kajdanki i przykuł jej ręce za plecy.
-Jesteś moją niewolnicą. -szepnął jej do ucha i wszedł w nią.
Na początku wykonywał powolne ruchy, ale zaczął przyśpieszać co spowodowało jeszcze większe pożądanie u niej i u niego. Posuwał tak szybko, że szybciej już nie mógł, a dziewczyna co chwila krzyczała jego imię. Podobało mu się to. Zwolnił i wyszedł z niej. Postanowił zadziałać palcami i językiem. Wsadził jej swoje 2 palce i tym razem nimi zaczął jej robić dobrze. Złożył kilka pocałunków na jej szyi i piersiach. Jeździł językiem po jej brzuchu. Stękała co chwilę z przyjemności. Gdy językiem był coraz niżej wyjął z niej swoje palce i zaczął jej lizać wargi sromowe.. Sprawiało jej to wielką przyjemność. Jedną ręką co jakiś czas wkładał jej palce, a drugą trzymał jej piersi. Podniósł się i rozkuł ją.
Jasmine postanowiła przejąć pałeczkę i to ona teraz go skuła. Chłopak lekko się zaśmiał bo nie miał pojęcia co go czeka, ale był gotowy na wszystko. Złożyła kilka pocałunków na jego klacie. Od szyi całowała aż po Biebercondę. W pewnym momencie usiadła na szanowanego przyjaciela pana Biebera i zaczęła ujeżdżać przyśpieszając co jakiś czas. Przyjemność mieli z tego oboje, to chyba jasne. Po kilkunastu minutach zmęczona 'zsiadła z byka' i chwilę odsapnęła. Pocałowała chłopaka w usta szeptając 'Kocham Cię'. Po chwili zniżyła się trochę, wzięła Biebercondę w ręce i włożyła sobie do buzi. Z jego ust co jakiś czas można było usłyszeć jakieś jęki. To podniecało dziewczynę tak, że jeszcze bardziej się przejęła swoją robotą.
Zmęczona położyła się obok Justina. Wyjęli z koszyka zapasowy koc i się nim przykryli.


***

Elo. Przepraszam że tyle czekaliście i wgl..
W ogóle to opuszczacie się z komentowaniem ;o
Coś mi się wydaje, że nudzi wam się ten blog i mam przestać pisać.
No więc przed sceną +18 ostrzegałam, więc żeby nie było żadnych wątów na mnie.
Jak chcecie być informowani o nn to piszcie w kom. 
Informuję tylko na tt :)
xox, Pauline.

wtorek, 21 sierpnia 2012

10. Nie pozwolę by to spieprzyło nam związek, za bardzo Cię kocham.

-Kochanie. Obudź się. Jesteśmy. -usłyszała ten jego słodki głos i przebudziła się. Spojrzała na niego swoimi brązowymi tęczówkami.
-Już na Hawajach? -spytała lekko zaspanym głosem.
-Tak. -uśmiechnął się.
Wysiedli z samolotu. Czuła się jak we śnie. Tutaj jest pięknie. Cudowne widoki. Akurat mieli domek przy plaży. Jeszcze lepiej. Widok na plażę i szybkie dojście. To spełnienie jej marzeń. Zwłaszcza, że jest tu z Justinem Bieberem! Niech nikt jej nie szczypie. Jak weszła do ich domku to szczęka jej opadła. To była raczej willa, a nie domek. Duży salon z kremowymi kanapami i telewizorem plazmowym. A sypialnia? Brak słów. Niby mała, ale dość przytulna. Większość zajmuje duże łóżko, z czerwoną pościelą. Wciąż nie mogła w to wszystko uwierzyć.
-Przebieraj się. Idziemy na plażę. -powiedział Justin wchodząc do sypialni, która wciąż była podziwiana przez Jasmine.
Związała włosy w koka, zrobiła lekki makijaż, przebrała się w bikini. Na bikini zarzuciła luźną szarą bluzkę z fioletowym napisem ''im a Belieber'' i do tego jeansowe shorty. Była gotowa na wyjście.
Szli nie całe 5 minut bo jak już było wspomniane, mieszkali przy plaży. Jakby nie spotkali jakiś paparazzich, to byłoby to święto. Co chwilę ktoś robił im zdjęcia, albo ich nagrywał, ale oni mieli to gdzieś. Cieszyli się sobą i tym, że są razem. Dzień na plaży minął im cudowne. Zabawa w wodzie, która wizyta w publicznej toalecie... ale ważne że razem.
Wrócili wieczorem. Około godziny 21. Uśmiechy z twarzy im nie schodziły. Całą drogę się śmiali, przytulali i zatrzymywali co 5 minut na pocałunek.
-Wiesz, że bardzo Cię kocham? -powiedział zamykając za nimi drzwi.
-Wiem. Ja Ciebie też. -odpowiedziała uśmiechając się.
Oplotła ręce wokół jego szyi i go pocałowała. Nagle niespodziewanie zadzwonił telefon Justina. Odkleili się od siebie i chłopak sięgnął po telefon. To była Selena. Justin popatrzył na Jasmine, na co ona rzuciła tylko szybkie ''odbierz'' uśmiechając się. Nacisnął zieloną słuchawkę i dał na głośnik żeby nie ukrywać niczego przed swoją dziewczyną. Usłyszeli płacz.
-Selena? -zaczął Justin.
-Justin.... -mówiła przez łzy.
-Co się stało?
Nie mogła wydusić ani słowa. Płacz jej nie pozwalał.
-Selena uspokój się i powiedz co się stało.
Wzięła głęboki oddech i postanowiła wszystko powiedzieć.
-Ja... -zaczęła niepewnie. -To trudne. Boję się Twojej reakcji.
-Nie bój się. Powiedz. -uspokajał ją Justin. Jasmine cały czas uważnie przysłuchiwała się rozmowie.
-Dobra. Ja... Justin... ja... no ten... prawdopodobnie.. znaczy się raczej na pewno... no.... ten...
-Selena! -krzyknął w końcu chłopak.
-Będziesz ojcem. -wydusiła wreszcie z siebie.
Zamurowało go. Jasmine też. Rozłączył się. Jasmine cały czas patrzyła prosto na Justina, a on co chwilę zmieniał obiekt patrzenia. Nie odzywali się.

-Co dzisiaj robimy? -spytała obojętnie.
-Plaża, lody, kino, albo siedzimy w domu. Co chcesz.
Przez chwilę milczała.
-Co teraz będzie?
-Z czym?
-Nie udawaj głupka. Chodzi mi o Selenę. -podniosła wzrok na niego.
-Nie wiem. -westchnął. -Nic nie wiem.
-Ale... zostaniesz ze mną?
-Oczywiście. -podszedł bliżej Jasmine. -Jak mógłbym Cię zostawić. -lekko pocałował ją w usta.
-Nie wiem. To wszystko mnie przeraża.
-Posłuchaj. Nigdy Cię nie zostawię, bo to ty jesteś tą jedyną. Zostanę ojcem, trudno. Będę się widywał z tym dzieckiem i pewnie będę musiał płacić alimenty. Ale nie pozwolę by to spieprzyło nam związek, za bardzo Cię kocham. -mówiąc to cały czas patrzył jej w oczy. Jak zobaczył, że z jej oka popłynęła pojedyncza łza natychmiast ją przytulił. - Nie płacz. Kocham Cię. -pocałował ją w czoło.
-Ja Ciebie też. Dlatego płaczę. Kocham Cię. -powtórzyła i mocniej się w niego wtuliła. -Nie chcę Cię stracić.
-Nie stracisz. -odkleił ją od siebie i spojrzał jej w oczy. -Obiecuję.
Pocałował ją lekko w usta i jeszcze raz przytulił do siebie. Cieszyła się każdą chwilą z nim. Z jej światem. Z jej wszystkim.

Te dni mijają zdecydowanie za szybko. Jeszcze 4 dni i wylatują z Hawaii. Są ze sobą bardzo szczęśliwi. Nie zamieniliby się na nikogo innego. Postanowili, że Jasmine wróci z Justinem kontynuować Believe Tour. A potem? A potem zadecyduje los. Ja skończy się Believe Tour, Justin będzie miał 20 lat a Jasmine 19. Justin planuje na 19 urodziny Jasmine oświadczyć się jej, ale ciiii wy nic nie wiecie, bo to ma być niespodzianka! Zakochała się w nim od jego początków, gdy on nie wiedział o jej istnieniu. Wspierała go na każdym kroku. Farbowanie włosów, ścinanie ich, tatuaże, Selena, i inne rzeczy jakie popełnił... to nigdy nie sprawiło że chciała choć na chwilę od niego odejść. Wiem, czytasz to i myślisz ''Ona piszę historię mego życia.'', przynajmniej jeśli jesteś Belieber. Sama się czuję jakbym tu opisywała swoje życie.


***

w końcu jest :D 
przepraszam, że krótki, pisałam go od wczoraj bo już Sandrze obiecałam :D 
a wam obiecuję poprawę, chociaż rok szkolny się zbliża i przypuszczam że rozdziały będą w weekendy ; /
mam nadzieję, że trochę was zaskoczyło i że wam się podoba.
mi tak sobie :p
i wgl to paa <3

xox, Pauline /

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 9

~ 2 miesiące później ~
Od tych dwóch miesięcy nie gadali se sobą. Obojgu było z tym ciężko. Demi została wysłana z powrotem do Polski za swoje zachowanie wobec Justina. Selena się zmieniła. Ona i Justin są przyjaciółmi. Zrozumiała, że chłopak kocha Jasmine i nie ma zamiaru się w to mieszać. Najważniejsze, że przynajmniej się przyjaźnią.

-Jak tam? -spytała wchodząc do pokoju Justina.
-Dobrze. Jeszcze muszę tylko spakować parę rzeczy i będę gotowy.
-Pomóc Ci?
-Nie trzeba, ale dziękuję.
Uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. To już nie ta Selena co kiedyś. Nie ta ''wredna suka''. Teraz to całkiem inna osoba. Lepsza. Wszyscy zauważyli. Justin postanowił, że da jej szansę w przyjaźni. Ale nie chcę niczego więcej.
Wziął walizki i wyszedł z pokoju. Wsiadł w samochód i udał się na lotnisko.
-Masz miesiąc. -usłyszał za sobą.
-Wiem. Dzięki Scooter. -powiedział wsiadając do samolotu.
Mężczyzna uśmiechnął się.

Relacje Jasmine i jej ojca poprawiły się. Spędzali ze sobą dużo czasu. Jasmine wróciła do szkoły.
-Tato! Jestem. -krzyknęła wchodząc do domu. -Tatoo! Jesteś?
Nic nie usłyszała. Najwyraźniej ojca nie było. Rzuciła plecak w kąt i usiadła na kanapie. Usłyszała otwierające się drzwi. Usłyszała głos ojca, a z nim jakiś inny. Schowała się w łazience i podsłuchiwała.
-Chyba jej nie ma. Powinna niedługo wrócić ze szkoły.
-Nie szkodzi. Mogę poczekać.
-W takim razie rozgość się.
-Dziękuję.
Dziwnie znajomy ten głos, który rozmawiał z jej ojcem.
-Czy to nie jest jej plecak? -spytał nagle jej ojciec. -Chyba już tu jest. Jasmine!!!
Wyjść, czy nie wyjść? Zdecydowała, że jednak wyjdzie. Po cichu wyszła z łazienki i skierowała się w stronę salonu. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Nic się nie odzywali tylko patrzyli sobie w oczy. Tęskniła za tymi oczami. Te piękne czekoladowe oczy, cudowne, seksownie ułożone włosy i piękny uśmiech.
-To ja was zostawię. -zakomunikował ojciec Jasmine wychodząc z salonu i udając się do ogrodu.
-Cześć Jasmine. -w końcu odważył się odezwać.
-Co ty tu robisz?
-Przyleciałem do Ciebie. -odpowiedział wstając z kanapy i podchodząc do dziewczyny. Nic nie mówiąc przytulił ją do siebie. Jasmine wcale nie protestowała. Też wtuliła się w chłopaka. Z jej oczu popłynęły pojedyncze łzy.
-Czemu płaczesz? -spytał odklejając ją od siebie.
-Co z Seleną? Jesteście razem?
-Nie. Nie martw się. Przyjaźnimy się. Ona się zmieniła przez ten czas. Zrozumiała, że to Ciebie kocham. -mówiąc to złapał ją za rękę.
-A Demi?
-Jest w Polsce. Zaczęła odpierdalać i ją wysłaliśmy do Polski.
-To znaczy?
-Cały czas próbowała... no... no wiesz.
-Dobra, domyślam się.
-Ej, nie denerwuj się. To Ciebie kocham.
Jasmine uśmiechnęła się i pocałowała Justina w usta. Zwykły buziak przerodził się w długi namiętny pocałunek. Tęsknili za tym. Tęsknili za sobą.
-Mam miesiąc przerwy w trasie. I mam wykupione 2 bilety na lot na Hawaje.
-Ty chyba żartujesz?! -nie mogła w to uwierzyć.
-Nie. -odpowiedział uśmiechając się.
Pojechać na Hawaje, zwłaszcza z Justinem Bieberem?
-Pogadam z Ojcem. -powiedziała.
Wyszła do ogrodu zostawiając chłopaka samego w salonie. Usiadł na kanapie i czekał jakieś 15 minut gdy nagle wbiegła dziewczyna przytuliła go od tyłu i pocałowała w policzek.
-To kiedy wylatujemy? -spytała na co on odwrócił się do niej przodem, uśmiechnął się i namiętnie pocałował.
- Samolot mamy jutro rano. Twój tata nie miałby nic przeciwko jakbym został tu na noc? -poruszył brwiami.
-Co ty. Mój tatuś jest teraz zajebisty.
-Będzie w nocy w domu?
-Nie wiem, a co?
Nie odpowiedział. Po chwili dziewczyna skapnęła się o co chodzi i uderzyła Biebera w ramię.
-Zboczeniec. -zaśmiała się. Po chwili oboje się śmiali.

Noc minęła szybko. Justin i Jasmine wstali o 5, ponieważ o 9 mają samolot. Spakowali się na szybko i wyjechali na lotnisko. Podczas drogi na lotnisko towarzyszył im ojciec Jasmine. Dotarli na miejsce.
-Tylko nie zróbcie mi wnuka. -zaśmiał się ojciec dziewczyny przytulając ją do siebie i podając rękę Justinowi. -Bawcie się dobrze.
-Dzięki tato. -powiedziała wsiadając do samolotu.
Czekała ich długa droga.

Niespodziewanie zadzwonił telefon Justina. To był Scooter.
-Co?
-Też się cieszę, że Cię słyszę.
-Streszczaj się. Lecę na wakacje.
-Chyba wakacje Ci się skrócą.
-Co prosze?
-W środe masz ważny ważny występ przed słynnym krytykiem.
-Zwariowałeś? Dzisiaj jest niedziela! Mam miesiąc wolnego!
-Przykro mi. Tak ustaliliśmy.
-Ustaliliście beze mnie?! Dzięki wielkie. To chyba ode mnie zależy. Jestem pełnoletni i sam dokonuję decyzji. Macie to odwołać.
-Justin...
-Macie to odwołać i koniec. -powiedział stanowczo i rozłączył się.
Spodziewał się pytań ze strony Jasmine ''Kto dzwonił i czego chciał?'' ale jej nie było. Pomyślał, że poszła do łazienki i poszedł to sprawdzić. Nie mylił się. Zapukał i usłyszał jej głos po czym wszedł do środka.
-Co ty tu robisz?
-A co można robić w łazience? -spytała ironicznie.
-Wiele rzeczy. -uśmiechnął się zalotnie podchodząc bliżej niej.
-Ta. Chciałbyś Bieber. -prychnęła. -za mało miejsca tutaj.
Justin udał, że tego nie słyszy i wbił się w wargi dziewczyny. Pomimo tego co mówiła, nie protestowała.
Po jakiś 15 minutach wrócili na miejsca.
-Bardzo za Tobą tęskniłem. -powiedział Justin patrząc w jej oczy.
Dziewczyna uśmiechnęła się i pocałowała chłopaka, który to odwzajemnił. Nagle coś mignęło im przed oczami. Odwrócili się, a za nimi jakiś paparazzi robił im zdjęcie.
-Co teraz? Odkryją że jesteśmy razem.
-Olej to. -odpowiedział Justin znowu ją całując.
Coś w jej sercu ucieszyło się. To, że Justin ma wyjebane na paparazzich i przy nim na luzie ją pocałował. Ona naprawdę kocha tego chłopaka.



***
Przepraszam. Wiem, że chujowy. Ale to dlatego, że nie miałam weny :/
Ale zasłużyliście na rozdział za te 15 komentarzy pod poprzednim rozdziałem :D
Bardzo wam dziękuję, za te komentarze <3
Too do następnego ;)

xox, Pauline.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 8

Słuchając smutnych piosenek na telefonie leżała i patrzyła na sufit dobre 2 godziny. Łzy nie ustawały. Nie miała nad nimi kontroli. Usłyszała jak jej drzwi do pokoju się otwierają. Nawet nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć, że to ojciec.
-Jasmine.. Posłuchaj mnie. -zaczął siadając na jej łóżku. -Nie chciałem żeby to tak wyszło. Wiedziałem, że zdobędziesz sławę bo masz wielki talent. Ale to co kariera robi z ludźmi się w głowie nie mieści. A inny  powód jest taki, że tęsknię za Tobą. -ostatnie trzy słowa zaakcentował najbardziej. - i kocham Cię.
-Jakbyś mnie kochał, to byś mnie nie bił. -dziewczyna dalej nie oderwała wzroku z sufitu.
-Wiesz co alkohol robi z człowiekiem?
Oj, wie. I to aż za dobrze.
- A żebyś wiedział, że wiem.
-Słucham?
-Nic. Proszę Cię, wyjdź. Chcę spać.


-Dziękuję Kanada. Kocham was tak bardzo! Byliście świetni! -powiedział kończąc koncert w Kanadzie. -To nie to samo bez niej. - dokończył gdy zszedł już ze sceny.
-Wiem, że może być Ci ciężko, ale są różne sposoby komunikacji. Możesz się z nią skontaktować kiedy chcesz. Jest internet przecież.
-Ale przez internet jej nie przytulę. -mówiąc to udał się do garderoby.
-Niezły tyłek. -usłyszał za sobą gdy zakładał czarne rurki. Natychmiast się odwrócił.
-Co ty tutaj robisz? -skierował swój wzrok na Selenie przy drzwiach.
-Nic, tak sobie stoję i wspominam. Pamiętasz jak postanowiliśmy, że pomimo udawanego związku, to zrobimy ze sobą ten pierwszy raz? Fajnie było. Spodobało nam się to, i uprawialiśmy seks kilka razy w tygodniu. A podczas seksu, to chyba każdy głupi wie, że osoby się 'łączą' i większej bliskości nie ma. I ta bliskość z Tobą sprawiła, że w jakimś momencie przestałam udawać miłość do Ciebie. Ona była naprawdę. - co jak co, ale po oczach nie było widać jakby kłamała.
Kompletnie nie wiedział co miał jej odpowiedzieć. Zamurowało go. Nigdy nie spodziewałby się takiej wypowiedzi z jej ust.
- I po co mi to mówisz? - tylko tyle wymyślił. Dziewczyna podeszła bliżej.
-Po to, żeby Cię uświadomić, że tęsknię za Tobą i to uczucie nie wygasło. I raczej prędko nie zniknie.
Cały czas patrzyła mu prosto w oczy. Justin tylko co jakiś czas przerzucał wzrok na podłogę lub ścianę.
-Co ja mam Ci powiedzieć?
-To co myślisz.
-Co myślę? No więc jeśli mam być szczery, to ja niczego tego nie czuję. Wybacz. Jesteś naprawdę ładną i seksowną dziewczyną, ale ja Cię nie kocham. -jak usłyszała ostatnie 4 wyrazy to jej wyraz twarzy wyraźnie się zmienił.
Nawet nie było jej stać na odpowiedź, tylko smutno westchnęła i wyszła. Kto by pomyślał, że Selena Gomez mogłaby coś takiego powiedzieć? I to Justinowi? Ciężko mu w to wierzyć. Coś się musi za tym kryć.

Promienie słońca otuliły jej twarz. Aż chciało się wstać i skorzystać z tej pięknej pogody. Otworzyła oczy i zdała sobie sprawę, że to nie był sen.. Ona naprawdę wróciła do polski przez ojca. Zamiast obudzić się w hotelu w ramionach Justina obudziła się na niewygodnym łóżku w jakiejś polskiej dziurze.
Wstała i ubrała na siebie żółte rurki oraz czarny t-shirt z jakimś nadrukiem. Przeczesała włosy i zrobiła lekki makijaż. Powoli zeszła na dół. Nie słyszała ojca. Albo śpi, albo go nie ma. Lepiej dla niej. Wzięła tylko zapasowy klucz i wyszła z domu.
Spacerowała ulicami i co chwilę była zaczepiana przez przechodniów. Męczyli ją pytaniami ''To ty śpiewałaś z Justinem Bieberem?'' ''Jesteście parą?'' ''Jak długo?'' ''Czemu nie jesteś z nim na kolejnym koncercie?'' Po prostu ignorowała te pytania i szła dalej.
-Jasmine? -usłyszała za sobą i natychmiast się odwróciła.
-O nie. Tylko nie ty, błagam.-zaczęła kierować się w stronę domu, ale chłopak złapał ją za nadgarstek.
-Czemu uciekasz?
-Jinsu, zostaw mnie!
-Pogadajmy.
-Nie będę z Tobą gadać. Puść mnie bo będę krzyczeć.
Myślała, że jej nie puści tylko uderzy ją i gdzieś zabierze. Myliła się. Puścił jej nadgarstek i poszedł w przeciwną stronę. Zaczęła biec w stronę domu potrącając kilku ludzi, ale to ją nie obchodziło. Wbiegła do domu jak szalona i włączyła laptopa. Weszła na twittera. Z ciekawości aż zajrzała na tt Justina. Przeczytała jeden tweet, i od razu się uśmiechnęła:
''@JASMINEVILLEGAS bardzo za Tobą tęsknię. ale bądź cierpliwa, szykuje się wielka niespodzianka!!''
Jaka niespodzianka? Zadawała sobie to pytanie w myślach. Zdecydowała się odpisać:
''@justinbieber ja też za Tobą tęsknię. jaka niespodzianka? nie mogę się doczekać. love <3 ''
Sprawdziła jeszcze swoje DM i tam była wiadomość od Justina:
''Kochanie, podaj mi swojego skype'a ;) pogadamy sobie trochę na kamerce. ''
Odpisała mu z nazwą skype'a jeszcze 30 minut coś przeglądała w necie, gdy nagle dostała powiadomienie, że ktoś chce być jej znajomym na skype'a. Od razu przyjęła, a ta osoba zadzwoniła. ''To Justin.'' pomyślała i odebrała. Rzeczywiście, to był on. Jej serce zaczęło mocniej bić. Tak bardzo się ucieszyła.
-Cześć kochanie. -usłyszała zza monitoru.
-Hej skarbie. -uśmiechnęła się do niego.



-Tęsknię za Tobą.
-Ja za Tobą też, Justin.
-Chcę Ci coś powiedzieć, ale proszę, zachowaj spokój.
-Okej, no mów.
-Selena powiedziała mi, że nie udawała miłości, tylko naprawdę mnie kochała. - coś ukuło ją w sercu. Gdy tylko usłyszała to imię 'Selena' wiedziała, że to nie będą fajne wieści.
-I co? Ty pewnie czujesz do niej to samo, i do niej wrócisz?
-Zwariowałaś? Nic do niej nie czuję.
-Ale i tak do niej wrócisz. No nie wiem.. Dla kolejnego układu? Albo żeby mieć kogo wyruchać?
-Jak możesz tak mówić... Jasmine!
-Dobra, nie ważne. - z jej oczu popłynęły łzy. -Pa, Justin. - rozłączyła się.

-Ja pierdole! - wykrzyczał sam do siebie gdy zobaczył powiadomienie, że połączenie zostało przerwane. Chciał zadzwonić znowu, ale Jasmine była już niedostępna.
-Coś się stało? -w drzwiach nagle pojawiła się Demi.
-Nie, nic takiego. 
-Na pewno? -podeszła bliżej i klęknęła przy nim.
-Tak. A ty nie powinnaś być na próbie? 
-Wolę tu siedzieć z Tobą.
-Ale że c.... -nie zdążył powiedzieć bo Demi usiadła mu na kolanach i zaczęła go całować. Jednak on tego nie chciał odwzajemniać. Odepchnął dziewczynę, a ta uciekła z pokoju.

Drzwi od domu otworzyły się. To był ojciec.
-Byłem na zakupach. Dzisiaj na obiad... -nie dokończył bo zobaczył płaczącą córkę. - Skarbie, co się stało?
-Nic.
-Okej, rozumiem. Wiem co Cię pocieszy. Nie mamy dużo pieniędzy,  ale mam sporo oszczędności na czarną godzinę. Oddam Ci je, i możesz za to wrócić do tego Biebera i śpiewać z nim dalej. -myślał, że córka  się ucieszy, ale on tylko pogorszył sprawę. Jasmine spojrzała ojcu w oczu.
-Tato, ja nie chcę tam lecieć. - z płaczem przytuliła się do ojca, co go zdziwiło.
Odwzajemnił gest córki tuląc ją do siebie.

-Możemy pogadać?
-Pewnie, wchodź.
-Przemyślałem to co mi powiedziałaś.
-I ? -dziewczyna już nie mogła doczekać się odpowiedzi.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej, że mnie kochasz? Mogłaś to powiedzieć gdy udawaliśmy ten związek. To by wiele zmieniło. Selena, jesteś naprawdę śliczna i znajdziesz tego jedynego, ale to nie ja. Ja kocham Jasmine. Zrozum to.
-Ale jej tu nie ma.
-Co z tego? I tak ją kocham.
-Ok. Rozumiem. Chciałabym chociaż zostać z Tobą przyjaciółmi. Da się zrobić?
-Zobaczymy.
-Dobra. -zaczęła się kierować z stronę wyjścia. -A, Justin. Jeszcze jedno.
-Co?
-Uważaj na tą całą Demi.
Wyszła. Justin nawet nie wie o co jej chodzi. Pamięta jak go pocałowała, ale czego ona może chcieć? Wszystko robi się coraz bardziej pokręcone. Wiedział jedno, musiał zrobić coś, żeby na spokojnie pogadać z Jasmine i wszystko jej wyjaśnić. Już wiedział co....



***


pam para pa raaam :D
jest. i jak?
mi się w sumie podoba, co jest dziwne o.O
okej, mam nadzieję, że wam też się podoba.
no więc informuję 21 osób o nn a komentarze zazwyczaj nie przekraczają 10 :o
ale dobra, jak całkiem oglądalność spadnie to zakończę bloga, bo dla kogo miałabym pisać?
dajcie znać czy czytacie :) 
byeee  - @DaBieberauhl